Doczekaliśmy się pierwszej publikacji w ogólnopolskiej prasie, opisującej nasze potyczki z Urzędem Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim.
Artykuł „Dostęp do informacji publicznej: Gdy brakuje informacji, rodzą się podejrzenia” ukazał się w Rzeczpospolitej 18 września i jest dostępny także pod linkiem.


Tekst powstał w nawiązany do wyroku WSA i materiałów, które opublikowałem w związku z wynajęciem przez Gminę billboardów komitetowi wyborczemu Platformy Obywatelskiej. Mamy w nim kilka szczegółów związanych z decyzją SKO, decyzjami odmownymi Burmistrza oraz orzeczeniu zobowiązującym Burmistrza do udostępnienia dokumentów. Miło, że inni za pośrednictwem ogólnopolskiego dziennika mogli się o tym dowiedzieć.
Dalej komentarze Pani Agaty Kowalskiej, rzecznik naszego Urzędu, na które pragnę zwrócić uwagę.
Czy skomentowała fakt, udostępnienia PO gminnych billboardów za 300 zł ?
Czy odniosła się faktu, że przez ponad 6 miesięcy Burmistrz odmawiał udostępnienia informacji i dopiero Sąd go do tego zobowiązał ?
Nie. „15 września wysłaliśmy panu Witoldowi Tosikowi skany żądanych umów – informuje Agnieszka Kowalska.„.
I tu pierwsze kłamstwo i mijanie się z prawdą Pani Kowalskiej. Mówi ona o skanach umów, a dostałem jedynie skan zamówienia na billboardy z PO oraz potwierdzenie, że Urząd innych dokumentów nie posiada. Piękna mi umowa.

Dalej jest już tylko lepiej:
Atak: „tu mamy ewidentnie do czynienia z nadużywaniem prawa do informacji publicznej.
Drugie kłamstwo: „Tylko w ubiegłym roku pan Witold Tosik złożył kilkaset wniosków o udostępnienie informacji publicznej.
Trzecie kłamstwo: „W tym roku podobnie, Urząd dostaje po kilkadziesiąt wniosków tygodniowo.
I odwrócenie uwagi od głównego tematu billboardów: „Można mieć wrażenie, że chodzi o jego sparaliżowanie [Urzędu]. Wnioski dotyczą bowiem tak rozmaitych dziedzin, że muszą się nimi zajmować dosłownie wszystkie komórki.

Skutek? Ładna opinia Pana Grzegorz Sibigi, z Instytutu Nauk Prawnych PAN o zjawisku nadużywaniu prawa do informacji publicznej oraz możliwościach jego ograniczenia wzorem „niektórych państw demokratycznych”.

O odmowach Burmistrza, wzbudzającym wątpliwości i niesmak wykorzystywaniu mienia publicznego na potrzeby partii politycznej, czy stosowaniu nierynkowych cen komentarza już niestety nie ma.
Szkoda, bo na tym powinniśmy się skupić, aby kolejne masy wniosków osób nadużywających prawa do informacji publicznej nie musiały trafiać do urzędów.

Nie byłbym sobą, gdybym kłamstwa Pani Agaty Kowalskiej, urzędnika publicznego, zostawił w ten sposób.
Prawda was wyzwoli. Tylko czy Burmistrz będzie chciał się nią podzielić ?
Oto wniosek, który wysłałem wczoraj do Urzędu:
Mając na uwadze artykuł: ‚Dostęp do informacji publicznej: Gdy brakuje informacji, rodzą się podejrzenia’ (http://www.rp.pl/W-sadzie-i-urzedzie/309189974-Dostep-do-informacji-publicznej-Gdy-brakuje-informacji-rodza-sie-podejrzenia.html#ap-1) oraz nieprawdziwe informacje udzielone przez Panią Agatę Kowalską dotyczące ilości wniosków o informację publiczną przeze mnie składanych, wnoszę w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej o udostępnienie w formie elektronicznej na mój adres mailowy:
– rejestru wniosków o informację publiczną złożonych przeze mnie w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim w całym roku 2015 oraz w roku 2016 do końca 30 września. Rejestr powinien zawierać co najmniej: datę wniosku, przedmiot wniosku oraz datę odpowiedzi.
Jednocześnie zachęcam Urząd do publikowania, na wzór Urzędu Miejskiego w Słupsku, wszystkich otrzymywanych wniosków o informację publiczną wraz z odpowiedziami na BIP Urzędu.

Zatroskany Witek

PS Inspiracja z BIP Słupska: http://bip.um.slupsk.pl/udostepnienie_informacji_publicznej/dokumenty/1715.html

wniosek informacja publiczna

odpowiedz